29 stycznia 1945 roku do Szpitala Psychiatrycznego w Obrzycach wkroczyły oddziały radzieckie. Personel na czele z dyrektorem Walterem Grabowskim uciekł. W lecznicy pozostało około tysiąca pacjentów zamkniętych na klucz w oddziałach.
O tych wydarzeniach opowiada młoda komunistka i pacjentka z Oddziału 10, Dora Bordel: „Obie [ ja i Lotta Soost] chciałyśmy uciec w niedzielę 28 stycznia 1945 roku, ale tak się nie stało. Lotte musiała umrzeć w piątkowe popołudnie. Rano pielęgniarka Werner przyprowadziła cztery pacjentki na tył oddziału do sali czteroosobowej, aby je zaszprycować. Lotte Soost weszła do celi z przodu.
Tak się działo do czasu przybycia Armii Czerwonej. 29 stycznia (poniedziałek). Armia Czerwona dotarła do Obrawalde. Nad wioską pielęgniarską była łuna ognia. Pielęgniarki, pielęgniarze, lekarze i dyrektor Grabowski uciekli, my wszyscy chorzy byliśmy zamknięci i już twardo spaliśmy, ale obudziliśmy się po strzelaninie. Była godzina 23:40. Otworzyli nam drzwi [pacjenci] z oddziału męskiego. W ten sposób odzyskaliśmy wolność dzięki Armii Czerwonej”.
Tekst. Dora Bordel, Als Patientin in Obrawalde, [w:] aktach OKBZH Ds. 1/67.
Fot. Oficerowie Armii Czerwonej w Obrzycach, OKBZH.

