Beata Igielska –

POLECAM – literaturę faktu 

Nowa książka Katarzyna Sztuba-Frackowiak opisuje dzieje Szpitala Psychiatrycznego w Obrzycach w latach 1904 – 1945.

Bardzo trafny jest podtytuł „Cienie przeszłości”. Odnosi się on do nieznanych powszechnie (albo w ogóle), zapomnianych ludzi. To personel szpitala, pacjenci, ale także lokalni politycy, działacze…

Dzięki tej książce – jak we wstępie napisała autorka – „…cienie przybierają konkretne postaci”.

Katarzyna Sztuba – Frąckowiak opisuje historię powstania szpitala w dawnym Obrawalde.

Otwarta ponad 120 lat temu placówka początkowo nosiła nazwę Prowincjonalnego Zakładu dla Obłąkanych.

Niewiele miała jednak wspólnego z prowincją, oprócz znaczenia terytorialnego. Pracowali tam wykształceni lekarze, mogący poszczycić się europejską sławą, publikacjami w renomowanych czasopismach medycznych i doświadczeniem.

Także od pielęgniarek i reszty personelu wymagano pracy na wysokim poziomie, który miał łączyć konkretną wiedzę, umiejętności i troskliwość oraz empatię wobec pacjentów.

Do szpitala trafiały osoby z różnymi chorobami psychicznymi, zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

Każde z nich stanowiło osobny przypadek i właśnie z imienia oraz nazwiska poznajemy część chorych.

Co ciekawe, autorka z różnych źródeł, nawet wysyłanych ze szpitala do domów pocztówek, potrafi odtworzyć ludzkie losy lub ich fragmenty.

W szpitalu znajdowało się też sanatorium dla dzieci chorych na gruźlicę. Na fachową opiekę mogły liczyć też osoby stare i zniedołężniałe.

Nietrudno domyślić się, że ta sytuacja zaczęła się zmieniać po dojściu Hitlera do władzy.

Okres drugiej wojny światowej zamienił szpital w piekło na ziemi i fabrykę śmierci, w której z zimną krwią mordowano pacjentów, także przywożonych z innych szpitali i regionów.

Jak to możliwe, że ludzie, którzy wcześniej wykonywali swoją pracę z oddaniem, traktując ją jako misję, zmienili się w oprawców, katów i morderców?

Na to pytanie autorka szuka i daje odpowiedzi, chociaż nie są one łatwe i jednoznaczne.

Każdy z przypadków jest traktowany indywidualnie, dzięki czemu możemy poznać motywy postępowania lekarzy i pielęgniarek, zachodzące w nich przemiany i powojenne losy, które okazują się interesujące i intrygujące, tym bardziej, że nie wszyscy odpowiedzieli za swoje czyny.

Autorka odkrywa także prawdę o jednym z lekarzy, doktorze Johannesie Banse, który – za sprawą przeoczeń różnych historyków – długo uchodził za ofiarę prześladowań i obrońcę pacjentów. W rzeczywistości był „czyścicielem” zakładów leczniczych.

Takich konkretnych przykładów jest znacznie więcej, więc trudno wszystkie wymienić. Na szczególną uwagę na pewno zasługuje jeszcze postać dr Hilde Wernicke, jedynej lekarki w szpitalu zdominowanym przez psychiatrów mężczyzn.

Nad losami każdego opisanego przez autorkę człowieka warto się zatrzymać i pomyśleć, gdyż nieraz nie są to postacie jednoznaczne.

O czym jeszcze pisze autorka?

Między innymi o roli kościoła znajdującego się na teranie rozległej placówki i o zakazanej miłości w miejscu zagłady. Historia uczucia między Walterem i Hildegardą nie jest spłycona i strywializowana, jak dzieje się to w wielu współcześnie wydawanych powieściach o drugiej wojnie światowej.

Autorka posługuje się konkretami, dokumentami, a nie fantazją. Jednocześnie pisze o tej miłości z wyczuciem, taktem, szacunkiem, nie szukając taniej sensacji.

Rok 1945, czyli pojawienie się Armii Czerwonej i odkrycie masowych grobów na terenie lecznicy to kolejna ważna karta historii.

Zamyka ona książkę, ale nie jest to przysłowiowa kropka nad i, gdyż przeszłość szpitala w Obrzycach kryje w sobie jeszcze niejedną tajemnicę.

Kolejny raz chylę głowę przed autorką, która wykonała tytaniczną pracę, zbierając materiały do książki i w Polsce, i za granicą.

Plusem na pewno też są styl i język – o wojennym koszmarze trudno jest opowiadać w sposób, który zainteresuje odbiorców, ale nie będzie ani tandetą, ani akademickim wykładem.

Katarzyna Sztuba – Frąckowiak potrafi dzielić się swoimi odkryciami, wiedzą i pasją w sposób przystępny nawet dla laika, nie unika jednak odwołań do źródeł, cytatów, a całość napisana jest na wysokim poziomie (i merytorycznym, i literackim).

Warto też zwrócić uwagę na współgrające z tematyką, liczne zdjęcia archiwalne, grafikę i całą szatę edytorską.

Polecam z czystym sumieniem. Nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, ale warto ją poznać.

Takie publikacje są potrzebne i szczególnie ważne dzisiaj, by historia się nie powtórzyła. I by ocalać pamięć oraz przywracać godność ofiarom.

#ksiazkowzieci #katarzynasztukafrackowiak #literaturafaktu #szpitalwobrzyach #obrzyce #obrawalde #cieniezprzeszlosci #zaglada

https://www.facebook.com/groups/792745361306532/permalink/1881847032396354