Dzisiaj 12 maja świętujemy Dzień Pielęgniarki i z tej okazji przypominamy sylwetkę zasłużonej pielęgniarki z obrzyckiego szpitala.
Wydawałoby się, że Pani Hildegarda Fabian, po mężu Kosmowska była w Obrzycach od zawsze. Rodzina Fabian mieszkała na tej ziemi już przed wojną, zanim przyjechali nowi osadnicy z innych części Polski. Można powiedzieć, że ta niezwykła a zarazem skromna kobieta była Obrzyczanką z krwi i kości.
Pani Hilda urodziła się 14 października 1929 r. na Oddziale IV (położniczym) w szpitalu obrzyckim. Mieszkała z rodzicami w domku na „wiosce pielęgniarskiej” (dzisiejsza ul. Leśna). Jej mama pracowała w szpitalnej kuchni od 1908 r. aż do emerytury.
Mała Hilda chodziła do niemieckiej szkoły podstawowej, która mieściła się w budynku naprzeciwko dzisiejszej Szkoły Podstawowej nr 4. Od dziecka przyjaźniła się ze swoją rówieśniczką i imienniczką Hildą Boche (po mężu Nowak).
Gdy wybuchła II wojna światowa była małą dziesięcioletnią dziewczynką. Pytana o czasy wojny odpowiadała, że niewiele pamięta z tego, co się działo w szpitalu, ponieważ szkoła była zamknięta i dzieciom nie wolno było wchodzić na teren zakładu leczniczego. Ba, nawet nie można było patrzeć za płot w stronę szpitala, kiedy się szło Czarną Drogą.
W 1945 r. młodziutka Hildegarda miała 16 lat, kiedy do Obrzyc 29 stycznia wkraczali Rosjanie. W srogim mrozie jechała wozem wraz z siostrą i mamą oraz innymi uciekinierami na dworzec w Międzyrzeczu, aby zdążyć na ostatni pociąg. Wywieziono je hen, aż za Berlin. Pani Hilda nie wspominała dobrze tego czasu, ponieważ ona i jej krewne były traktowane z niechęcią jako „niepełne” Niemki.
Szybko, bo już w czerwcu 1945 r. zdecydowały się wrócić do rodzinnych Obrzyc.
Wiele się tu zmieniło!
Zniknął niemiecki personel, szpitalem niepodzielnie rządzili Rosjanie. Kobiety często musiały barykadować się w domu w obawie przed pijanymi żołdakami.
Po wojnie, 1 lipca 1945 r. siedemnastoletnia panna Fabian zaczęła pracę jako pomocnica w ogrodnictwie przy szpitalu. Ogrodnictwem zajmował się już od lipca Pan Franciszek Szudra, który został zatrudniony w podobnym czasie, co ona.
Od lipca 1945 r. władzę nad szpitalem przejęła od Rosjan polska administracja. Nastąpił czas wielkich przemian, zmiany personelu z niemieckiego na polski, przyjęcia polskich pacjentów.
Pani Hilda skończyła pracę w ogrodnictwie 29 lutego 1948 r. Zaliczyła specjalny kurs i od 1 marca 1948 do 31 lipca 1953 była zatrudniona jako sanitariuszka. Nadal się edukowała i w 1953 roku ukończyła kurs pielęgniarstwa w Branicach (Branice, to wieś w województwie opolskim, gdzie znajdował się szpital psychiatryczny). Tam zdała egzamin państwowy na ocenę bardzo dobrą i uzyskała prawo do wykonywania zawodu pielęgniarki.
1 sierpnia 1953 została pielęgniarką oddziałową na Oddziale IV lub VI (zmiany w tym czasie następowały tak błyskawicznie, że czasami trudno jest zapamiętać szczegóły). Z powodów zdrowotnych musiała jednak chwilowo zrezygnować.
Wkrótce poznała swojego przyszłego męża Mieczysława Kosmowskiego, który przyjechał do Obrzyc, aby odwiedzić rodziców pielęgniarzy. W kwietniu 1957 r. wyszła za niego za mąż. Skromny ślub odbył się w kościele pw. Św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu.
Pani Hilda wkrótce urodziła 2 córki. Od 1 sierpnia 1958 do 15 marca 1963 miała przerwę w zatrudnieniu związaną z wychowywaniem dzieci. Wróciła do pracy dopiero wtedy, kiedy znalazło się miejsce dla dziewczynek w przedszkolu zakładowym w Obrzycach (budynek koło administracji).
Od 16 marca 1963 r. do 31 marca 1985 r. pracowała na Izbie Przyjęć. Potem na Oddziale Subrejonowym nr X, gdzie ordynatorem była dr Halina Szwedkowicz. Tutaj w 1965 r. dr Szwedkowiczowa powołała eksperymentalny oddział koedukacyjny, chociaż początkowo budził on wiele obaw. W wielu badaniach naukowych pomagała dr Szwedkowiczowej właśnie Pani Hilda.
Później pracowała na oddziale, gdzie ordynatorem był dr Stanisław Kostrzewski, pielęgniarzem oddziałowym był wtedy Pan Owsian, a pielęgniarką oddziałową Pani Tulatycka. Dr Kostrzewski bardzo sobie cenił profesjonalizm swojego zespołu.
Pani Hilda Kosmowska była honorowym gościem na obchodach 30-lecia szpitala, wśród innych pracowników zatrudnionych od 1945 r., między innymi: Hildegardy Nowak czy Franciszka Szudry.
Na przełomie roku 1978/79 przeniosła się wraz z rodziną z wioski pielęgniarskiej do podwójnej willi w Obrzycach (gdzie dawniej za czasów niemieckich mieszkała naczelna pielęgniarka i naczelny pielęgniarz).
Po wielu latach pracy w trudnym zawodzie pielęgniarki przeszła na emeryturę w 1985 r. w wieku 55 lat. Zajęła się uprawą warzyw i kwiatów w swoim ukochanym ogródku oraz wychowywaniem wnuczek.
Pani Hilda Kosmowska odeszła w wieku 92 lat cichą i spokojną śmiercią, otoczona do końca miłością i opieką.
Imię „Hildegarda” oznacza „ta, która chroni przed wojną”. I taka była Pani Hilda, opiekuńcza, bogobojna, chroniąca swoje dzieci. Najważniejsza była dla niej rodzina: ukochane córki, mąż, mama.
Ze zdjęć patrzy na nas skromnie spod swojego czepka pielęgniarskiego prawdziwa Obrzyczanka z dziada pradziada.
.
Fot. Rodzinne archiwum rodziny Kosmowskich. Dziękujemy za udostępnienie.



