UROCZYSTE OTWARCIE ZAKŁADU OBŁĄKANYCH W OBRZYCACH. ZŁY PROGNOSTYK

Prowincjonalny Zakład dla Obłąkanych w Obrzycach koło Międzyrzecza został uroczyście otwarty w środę 2 listopada 1904 roku.
Początkowo otwarcie było planowane na 1 października w sobotę, ale niestety przedłużyły się prace budowlane i część pawilonów szpitalnych nie była jeszcze gotowa. Drugą wyznaczoną przez Wydział Prowincjonalny w Poznaniu datą był 4 listopada, czyli piątek, ale ta data z kolei nie odpowiadała Staroście Krajowemu Zygmuntowi von Dziembowskiemu. Stanęło w końcu na dniu 2 listopada, który jest w kościele katolickim poświęcony Wspomnieniu Wszystkich Wiernych Zmarłych i jest powszechnie nazywany Dniem Zadusznym.

Kto wpadł na ten ponury pomysł, żeby uroczyście otworzyć Zakład dla Obłąkanych w Obrzycach w Zaduszki?

Odpowiedź jest prosta: na pewno nie katolik. W Dzień Zaduszny katolicy oddają się kontemplacji i modlitwie za dusze swoich bliskich, które mogą przebywać w czyśćcu. Rzymscy katolicy wierzą bowiem, że dusze zmarłych trafiają do czyśćca, gdy nie znajdują się w stanie łaski i komunii z Bogiem, w momencie gdy umierają. Ze względu na tę tradycję, żaden urzędnik-katolik nie odważyłby się otworzyć uroczyście szpitala, szkoły czy sanatorium w Zaduszki, uważając to za co najmniej złowróżbne. Tę datę oczywiście wybrali pracownicy Starostwa Krajowego w Poznaniu, będący w większości Niemcami wyznania ewangelickiego. Starosta von Dziembowski z Bobowicka, mimo polskobrzmiącego nazwiska, oraz pierwszy dyrektor zakładu, dr Ludwig Scholz z Bremy, również byli ewangelikami. Dla nich Dzień Zaduszny był zwykłym dniem roboczym, jak każdy inny dzień w roku. To święto nie było celebrowane przez wiernych wyznań protestanckich, którzy po prostu z racji swojej doktryny nie wierzyli w czyściec.

Natomiast ta data musiała być szokiem dla ludności katolickiej, zamieszkującej Międzyrzecz, a szczególnie najbliższe Obrzycom wsie Bobowicko, Żółwin i Kuligowo, z których rekrutował się niższy personel szpitalny. Z tym świętem bowiem wiązało się wiele ludowych przesądów obecnych jeszcze w 1904 roku.

Mieszkająca we wsiach ludność katolicka powszechnie wierzyła, że 1 i 2 listopada dusze zmarłych przodków przebywają wśród ludzi. Starano się więc nie wykonywać niektórych prac domowych, takich jak: zamiatanie, wylewanie wody czy szycie, nie używało się również ostrych narzędzi. Wszystko to spowodowane było lękiem, aby nie zranić i nie rozgniewać błąkającej się duszy, gdyż wówczas mogłaby ona zostać na ziemi i mścić się na żyjących. Powstrzymywano się też od wylepiania chałupy gliną, czy w miarę postępu cywilizacyjnego od murowania. Chodziło o to aby nie „zalepić” czy nie „zamurować” duszy w ścianie i nie spowodować, że uwięziona będzie nękać domowników po wsze czasy.

Jednak Zakład dla Obłąkanych w Obrzycach otwarto uroczyście 2 listopada i stało się to być może złym prognostykiem na przyszłość, ponieważ w czasie II wojny światowej popełniono tu straszliwą zbrodnię na bezbronnych pacjentach. Na cichym, otoczonym lasem cmentarzu przyszpitalnym spoczęły ciała tysięcy ludzi z dalekich miast, nieświadomych tego, co na nich tu czekało, niewyspowiadanych, niepogodzonych z Bogiem, nieopłakanych przez bliskich… Im szczególnie należy się pamięć i modlitwa 2 listopada w Dniu Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych.
Tekst: Katarzyna Sztuba-Frąckowiak.
Fot. Pocztówka z kolekcji Dariusza Brożka,.kadr z radzieckiego filmu propagandowego o Obrzycach, internet.