Pod koniec roku 1944 personel Szpitala Psychiatrycznego w Obrzycach słyszał coraz więcej pogłosek o ofensywie wojsk radzieckich, które nieubłaganie zbliżały się do Międzyrzecza. Jednak jeszcze w połowie stycznia 1945 r. dyrektor szpitala Walter Grabowski zabronił pracownikom opuszczania placówki pod groźbą kary więzienia.
Na wieść o wkroczeniu Armii Czerwonej do powiatu międzyrzeckiego, Grabowski zdecydował się opuścić placówkę. Był widziany ostatni raz 29 stycznia 1945 r. Dawał ostatnie polecenie oddziałowi Volkssturmu, którego zadaniem było bronić Obrzyc, aż do nadejścia oddziałów Wehrmachtu . Pozostali pracownicy zostali zobowiązani do pozostania na oddziałach a każdy, kto by próbował ucieczki, miał być zastrzelony na miejscu. Dyrektor oddalił się w stronę Międzyrzecza i kontakt z nim się urwał.
Mimo ze Szpital Psychiatryczny w Obrzycach podlegał pod Prowincję Pomorze, Grabowski zdecydował się na wykonanie rozkazu ewakuacji, wydanego przez władze Brandenburgii dla Międzyrzecza. Sytuacja na Pomorzu była zgoła odmienna,, ponieważ pomorski Gauleiter Schwede-Coburg bronił się jeszcze w lutym 1945 r.
Szybkie parcie wojsk Armii Czerwonej, sroga zima, brak dostatecznej ilości środków transportu, spowodowały, że ewakuacja personelu miała charakter spóźniony i bezładny. Tragiczną sytuację pogłębiał bałagan na drogach, zderzenia kolumn uchodźców z ewakuującymi się niemieckimi jednostkami wojskowymi.
Mieszkańcy Międzyrzecza zamierzali uciekać głównie pociągiem i mimo tragicznej sytuacji, administracja kolei zrobiła wszystko, co możliwe, aby wysłać transport na zachód. Kolejarze zebrali razem wszystkie wagony dostępne w zajezdni towarowej, aby pomieścić stłoczone na dworcu tłumy. Uciekinierzy często docierali do „pociągu ratunkowego” przemykając pomiędzy czołgami Rosjan. Ten „ostatni pociąg” miał odjechać o 21:00 (29 stycznia), ale nie mógł opuścić stacji aż do 6:00 rano następnego dnia (30 stycznia), gdy nastąpiła przerwa w rosyjskim ostrzale. Nie pozwolono nikomu wsiąść do pociągu szpitalnego (Lazarettzug), który stał na peronie.
Pielęgniarki i lekarze ze szpitala Psychiatrycznego w Obrzycach, niepomni przysięgi Hipokratesa pozostawili swoich bezbronnych podopiecznych, zamkniętych na oddziałach, jak w klatkach, całkowicie na pastwę Armii Czerwonej. Bardziej sprawni pacjenci, którym udało się wydostać z zamkniętych oddziałów, biegli na dworzec w Międzyrzeczu przez zaśnieżone pola w ubraniach szpitalnych, owinięci tylko w koce lub w prześcieradła. Ci pacjenci zetknęli się na dworcu z osobami z personelu. Kaci i ofiary uciekali tym samym pociągiem.
29 stycznia 1945 roku wieczorem do Obrzyc wkroczyły oddziały 1 Frontu Białoruskiego. Rosjanie zastali zamknięte oddziały i kilkuset wychudzonych, wystraszonych pacjentów, pod opieką kilku starszych pielęgniarzy. Większość personelu zbiegła, obawiając się konsekwencji odkrycia swojej zbrodni. Dalsze przeszukiwania pawilonów szpitalnych przez Rosjan, ujawniły zniszczone laboratoria do testowania trucizn i kilka tysięcy ampułek morfiny, skopolaminy i evipanu. W kostnicy szpitalnej odkryto stos ciał a na pobliskim cmentarzu napotkano liczne masowe groby.
Komisja radziecka przysłana przez gen. Barabanowa, wnikliwie przeanalizowała działalność personelu medycznego i skonstatowała, że Szpital Psychiatryczny w Obrzycach nie był placówką leczniczą a „nazistowskim państwowym ośrodkiem masowej zagłady narodu niemieckiego”.
Post powstał bez użycia AI.
© 2026 Katarzyna Sztuba-Frąckowiak. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Na podstawie książki K. Sztuba-Frąckowiak, Szpital Psychiatryczny w Obrzycach 1904-1945. Cienie z przeszłości, Miedzyrzecz 2025.
Fot. Zbiory MZM.



